Krzysztof Piątek może się zdziwić. Chodzi o jego cieszynkę. „Mam problem”

Krzysztof Piątek

Krzysztof Piątek po każdym strzelonym golu wykonuje charakterystyczną cieszynkę. Polak wykonuje bowiem charakterystyczne „pistolety”. Jego zachowaniem skomentował były trener napastnika, który prowadził go w Genoi.

Genoa CFC była pierwszym zagranicznym klubem w karierze Krzysztofa Piątka. Napastnik trafił tam z Cracovii, jednak nie towarzyszył mu wielki medialny szum. Wszystko zmieniło się po meczu Pucharu Włoch z Lecce, w trakcie którego popularny „Piona” zdobył aż cztery bramki.

Właśnie wtedy Krzysztof Piątek zaprezentował swoją nową cieszynkę. Były gracz m.in. Zagłębia Lubin padł na kolana, a następnie ułożył ręce w sposób sugerujący, że trzyma w nich rewolwery. Celebracja zdobytych bramek spodobała się kibicom, którzy natychmiast ochrzcili Polaka mianem „El Pistolero”.

Teraz głos ws. nietypowej cieszynki  Piątka zabrał Davide Ballardini, czyli były trener Piątka, który prowadził go w Genoi. Szkoleniowiec przyznał, że… ma problem ze sposobem celebracji bramek przez swojego byłego podopiecznego.

Krzysztof Piątek może się zdziwić. Były trener o jego cieszynce

Ballardini udzielił wywiadu serwisowi WP Sportowe Fakty. Podczas rozmowy opowiadał o swoich pierwszych wrażeniach dotyczących Piątka. „Piątek idealnie wszedł w treningi. Byliśmy bardzo zaskoczeni, bo od pierwszych zajęć strzelał gola za golem. To z jaką łatwością zdobywał bramki, było dla mnie szokujące. Zresztą, nie tylko dla mnie” – opowiada szkoleniowiec.

Dziennikarz zapytał Włocha również o sposób celebracji bramek przez napastnika reprezentacji Polski. Ballardini przyznał, że ma z zachowaniem Krzysztofa Piątka pewien problem. „No i tu mam pewien problem z odpowiedzią. Powiem tak: ten gest musiał mi się podobać o tyle, że oznaczał coś dobrego. Że właśnie przed chwilą mój piłkarz strzelił gola, czyli zrobił coś dobrego dla mojej drużyny, dla mnie. Ale z drugiej strony jestem wielkim przeciwnikiem broni, pistoletów, pod każdą postacią” – powiedział.

„Wiem, że taki gest radości nie robi nikomu krzywdy, nie trzeba go brać dosłownie, ale po prostu bardzo nie lubię broni. Zatem, odpowiadając pół żartem, pół serio mogę powiedzieć, że bardziej lubiłem gole Piątka niż samą jego radość po nich” – przyznał.