MOJA OPINIA #1: Kanał Sportowy zachwycał, teraz zaczyna żenować

Kanał Sportowy

MOJA OPINIA. Wielkie otwarcie Kanału Sportowego, w marcu ubiegłego roku, było sporym wydarzeniem. Najlepsi dziennikarze sportowi w kraju powołali do życia spółkę i zaczęli regularnie emitować ciekawe, dobrze zrealizowane programy o tematyce sportowej. Z czasem quality content zaczął jednak przeradzać się w coś chwilami równie ambitnego, co przebrzmiałe już patostreamy.

Kanał Sportowy to prywatny biznes panów: Borka, Pola, Smokowskiego i Stanowskiego. Nic nam zatem do tego, jaki sposób na wykręcanie coraz to lepszych statystyk wybrali twórcy „KS”. Ale to, co dzieje się w ostatnich miesiącach, to zdaje się gruba przesada.

Hejt Park: Kanał Sportowy zapowiada tajemniczego gościa. Mamy podejrzenia!

Bo początki rzeczonego kanału zwiastowały nową jakość w dziennikarstwie sportowym na polskim YouTube. Było na luzie, z humorem, bez karykaturalnej powagi, jaką wciąż oglądamy w czołowych stacjach telewizyjnych. Na Kanale Sportowym regularnie pojawiały się nowe formaty – dotyczące różnych dyscyplin. Na rozmowy przychodzili przeróżni ludzie – mniej lub bardziej popularni – wszyscy jednak udzielali arcyciekawych wywiadów. Coś „pękło”, gdy w studio „Hejt Parku” po raz pierwszy pojawił się Marcin Najman.

MOJA OPINIA #1. Kanał Sportowy kontra rzeczywistość. Marcin Najman ofiarą ich sukcesu?

Tak, Marcin Najman robi z siebie głupka. Tak, najprawdopodobniej faktycznie wierzy w swoją sportową wielkość. Dlatego pierwszy program z jego udziałem na Kanale Sportowym był nawet fajny. Choć od początku wiadomo było, że Krzysztof Stanowski, który pojawi się w studio z niewielkim opóźnieniem, nie zostanie przez Najmana pobity. Choć od początku wiadomo było, że w trakcie programu dojdzie do jakiegoś „incydentu”, który z miejsca stanie się shotem. W tym przypadku było to oblanie Stanowskiego wodą przez byłego boksera.

Natomiast dziwnie, a potem żenująco zaczęło się robić, gdy po tym, jak odcinek z Marcinem Najmanem osiągnął rekordową oglądalność, twórcy Kanału Sportowego najwyraźniej uznali, że trzeba na tym jechać. Pójść za ciosem, wycisnąć wątek Najmana jak cytrynę. Bo skoro ludzie go nie lubią, skoro tak ochoczo oglądają jego niepowodzenia, to czemu by tego nie wykorzystać?

Tomasz Hajto: dostałem wiadomość, że mam przejechać Kaję Godek. Piłkarz ujawnił, co planuje

Najman po raz drugi do „KS” jednak nie przyszedł. Tak więc panowie – na czele z Mateuszem Borkiem – postanowili zadzwonić do niego na wizji podczas 100. odcinka „Hejt Parku”. Marcin Najman, jak sam przyznał, nie miał pojęcia, że w studio będzie wówczas Krzysztof Stanowski. Pan Borek najwyraźniej „zapomniał” uprzedzić o tym swojego niedawnego kolegę. A że cała ekipa Kanału Sportowego była najwyraźniej po spożyciu, zaczęli wydzierać się swojemu niedoszłemu gościowi do ucha.

Ja odebrałem telefon i jedyne, co tam słyszałem, to jakieś rżenie, ryki. Jakby z jakiegoś chlewu do mnie zadzwonili – mówił niedługo potem na swoim kanale Najman.

Kanał Sportowy i walka Najmana

Marcin Najman wygłupił się niejednokrotnie. Zarówno w przestrzeni publicznej, jak i na ringu czy w oktagonie. Swoje niecodzienne podejście do życia i sportu pokazał po raz kolejny podczas ostatniej walki, gdy „pomyliły mu się sporty”. Wszystkiego tego nie powinno się jednak wykorzystywać jako pretekstu do upokarzania człowieka w przestrzeni publicznej.

Trybson przerwał milczenie po walce! Jego rywal urwał ucho

Bo niedługo po wspomnianym telefonie do Najmana, wykonanym w obecności tysięcy widzów oglądających transmisję na żywo, Kanał Sportowy zorganizował wspólne oglądanie jego walki na Fame MMA. Rzecz jasna sprowadzała się ona do kpienia z byłego boksera i nakręcania spirali hejtu, która i tak w przypadku Marcina Najmana wybiła już poza skalę.

Na koniec zauważmy, że Kanał Sportowy ma już coraz mniej wspólnego ze sportem. Merytoryczne programy stanowią mniejszość. Zapraszanie ludzi kompletnie niezwiązanych ze sportem – jak Krzysztof Rutkowski czy Łukasz „Lotek” Lodkowski – po dłuższym zastanowieniu zdaje się abstrakcyjne. Trudno zarzucić prowadzącym, by wywiady te prowadzili w sposób nieciekawy, ale co to wszystko ma wspólnego z tematyką kanału? Może warto by powołać do życia nowy projekt? Na przykład „Kanał Ogólnotematyczny”, albo „Kanał Polityczny”. Tym bardziej, że niewykluczone, że wkrótce na tym „sportowym” kanale pojawi się jasnowidz Krzysztof Jackowski. I już nikogo to szczególnie nie zaskoczy.