Trybson urwał mu ucho, a przed walką go bagatelizował. Oto, co mówił Łukasz Borowski

Łukasz Borowski

Jedna z wczorajszych walk podczas fali FEN odbiła się szczególnym echem. Chodzi oczywiście o pojedynek, w którym zmierzyli się Łukasz Borowski oraz Paweł Trybson Trybała. Ten pierwszy doznał bowiem poważnie wyglądającej kontuzji ucha.

Walka z udziałem Borowskiego i Trybson zelektryzowała publiczność MMA. Chodzi oczywiście o kontuzję, której doznał ten pierwszy. Po jednym z ciosów zadanych przez Trybson Borowskiemu odpadł… kawałek ucha. Gdy zobaczył to sędzia, przerwał walkę i przyznał zwycięstwo Trybale.

Stało się to rzecz jasna nieprzypadkowo. Uszy Borowskiego pokrywały bowiem nieleczone wcześniej „kalafiory”, czyli deformacje małżowiny usznej charakterystyczne dla zapaśników. W efekcie po jednym z ciosów Trybały polała się krew, a ucho zawodnika MMA wyglądało dramatycznie. „Nie wiem po jakim ciosie urwałem mu ucho, ale to było ewidentnie po ciosie. Na pewno go nie ugryzłem” – powiedział po walce, w rozmowie z Polsat Sport, Paweł Trybała. Więcej TUTAJ.

Ta sytuacja, zestawiona ze słowami, które Łukasz Borowski wypowiedział przed walką, wygląda dość komicznie. Zawodnik MMA podważał bowiem umiejętności Trybsona i określał bo mianem celebryty, a nie reuglarnego fightera.

Łukasz Borowski stracił połowę uchą. Wcześniej drwił z rywala

Jeszcze przed walką, zakończoną dramatycznym zdarzeniem, o zdanie nt. Trybsona Borowskiego poprosili dziennikarze Polsat Sport. Zawodnik deprecjonował swojego rywala.

„Między mną a „Trybsonem” jest zła krew, co na pewno przyciąga wielu widzów. Mój przeciwnik cały czas pajacuje. Dla mnie to jest celebryta, który w ogóle nie powinien walczyć. Jestem przygotowany na 100% i całkowicie pewien, że wygram. Myślę, że z pierwszej rundy nasza walka nie wyjdzie” – mówił wówczas Łukasz Borowski.

Niestety dla Borowskiego, rzeczywistość okazała się zgoła odmienna. Zawodnik musiał bowiem uznać wyższosć swojego rywala i nie pozostaje mu nic innego, jak wyleczyć uraz i prosić Trybałę o rewanż.