Dyrektor klubu Serie A dementuje plotki. Krzysztof Piątek nie jest na ich celowniku

Krzysztof Piątek

Coraz głośniej mówi się o tym, że Krzysztof Piątek wróci do Serie A. Tymczasem jeden z klubów, z którym łączony był „Piona”, zdementował te plotki i zaprzeczył, jakoby reprezentant Polski miał wzmocnić zespół.

Pobyt Krzysztofa Piątka w Herthcie Berlin nie należy do udanych. Zawodnik strzelił wprawdzie w Bundeslidze kilka bramek, jednak zdecydowanie nie spełnia pokładanych w nim oczekiwań. Nie dziwi więc, że przy okazji zimowego okienka transferowego coraz głośniej mówi się o ewentualnych transferze Polaka.

Jednym z potencjalnym kierunków mają być Włochy. Wśród klubów, które miały być zainteresowane Piątkiem, jest Fiorentina. Ekipa z Serie A podobno sondowała możliwość pozyskania napastnika Herthy Berlin, jednak okazuje się, że były to jedynie plotki.

Głos w tej sprawie zabrał dyrektor sportowy Fiorentiny, Daniele Prade, który przyznał, że nie ma tematu pozyskania Krzysztofa Piątka. Co ciekawe, stwierdził także, że klub nie wyraża zainteresowania Arkadiuszem Milikiem, którego sytuacja w SSC Napoli wygląda jeszcze gorzej niż „Piony” w zespole z Berlina.

Dyrektor Fiorentiny dementuje: Krzysztof Piątek nie jest naszym celem

Prade przyznał, że ewentualny transfer Piątka do Fiorentiny blokowałby rozwój Dusana Vlahovicia, młodziutkiego napastnika włoskiej drużyny. „To oczywiście dobrzy gracze, ale zablokowaliby rozwój Vlahovicia. Mamy również duże oczekiwnia wobec Kouame” – powiedział dyrektor sportowy włoskiego klubu.

Dementi ze strony Fiorentiny to zła wiadomość dla Krzysztofa Piątka, który zapewne liczył, że uda mu się przenieść do klubu występującego z Serie A. W grze podobno pozostaje jednak były klub Polaka, czyli Genoa, jednak nie ma co ukrywać, że to ekipa o niższej renomie od drużyny, w składzie której znajduje się m.in. Franck Ribery.

Fakt, iż otoczenie Piątka sonduje jego możliwy powrót do Włoch świadczy o tym, że zdaniem doradców zawodnika to właśnie w tym kraju Polak mógłby przywrócić swoją karierę na właściwe tory. Dotychczas to właśnie tam szło mu najlepiej, czy właśnie w barwach wspomnianej Genoi, czy później, gdy „z buta” wszedł do składu AC Milan.