„Kotleszka gate”. Kolega dziennikarza nie wytrzymał. „Napiszę tu, bo nie będę odpisywał każdemu”

Adam Kotleszka
Fot. YouTube/Kanał Sportowy

„Kotleszka gate”. Tak internauci określają medialną zawieruchę, która wybuchła wokół dziennikarza Weszło FM i Kanału Sportowego, Adama Kotleszki. Zarzucono mu bowiem, że ten tworzy fejkowe konta, a następnie za ich pomocą wypisuje pochlebne swojej osobie komentarze. Teraz głos w całej sprawie zabrał jego kolega, były dziennikarz Weszło FM, Piotr Wąsowski.

Wszystko zaczęło się od wypowiedzi Jakuba Polkowskiego, jednego z prowadzących program Foot Truck. Ten stwierdził, że jeden z polskich dziennkarzy tworzy fejkowe konta po to, by wypisywać pozytywne komentarze… pod swoim adresem.

Po tej wypowiedzi w sieci zaroiło się od spekulacji oraz wpisów internautów. Jeden z nich rzucił oskarżenie w stronę Adama Kotleszki…

Dziennikarz Weszło FM odniósł się do sprawy, jednak po kilkunastu godzinach skasował wpis. Wcześniej zaprzeczył w nim, jakoby wykonywał mocno kontrowersyje i sugerowane przez internautów działania.

„Kotleszka gate”. Kolega dziennikarza nie wytrzymał

Zamieszanie wokół Adama Kotleszki skomentował były redakcyjny kolega dziennikarza, Piotr Wąsowski. Popularny „Wąs” najprawdopodobniej nie wytrzymał ataków na Kotleszkę, ponieważ zamieścił bardzo mocny wpis.

„Napiszę, tu bo nie będę każdemu odpisywał osobno, pracowałem w kilku redakcjach sportowych i spotkałem wielu dziennikarzy. Na swojej drodze spotkałem też Adam Kotleszka i uważam go za jednego najlepszych gości pod względem merytoryki i wiedzy” – napisał na swoim Twitterze. „Natomiast kolegom, którzy powiedzieli A proponuję powiedzieć B, lub nic nie mówić bo takie niedopowiedzenia powodują, że Twitter, który jest pełny hejtu i potakiwaczy podłapuje to momentalnie i wylewa żółć na jedną osobę, o którą potencjalnie chodzi. To mnie to słabe” – dodał w dalszej części wpisu.

„Inną sprawą jest skala gównoburzy, której powodem były uwaga, fake konta. W porównaniu z innymi sprawami, gdzie cierpieli czy ginęli ludzie jest to totalnie nieistotne. A tu jazda. Pokazuje to jacy jesteśmy, szukamy afer, żeby od razu wylać swoje frustracje i żółć. Takie czasy” – podsumował Wąsowski.