Afera po „Stanie Futbolu”. Stanowski tłumaczy się na Twitterze

Stan Futbolu
Fot. YouTube/Weszło TV

Do nie lada zamieszania dosżło po dzisiejszej emisji programu „Stan Futbolu” z udziałem Jarosława Kołakowskiego. Menedżer piłkarski, którego syn Michał jest właścicielem Arki Gdynia, przyznał, że de facto pełni w pierwszoligowym klubie funkcję dyrektora sportowego. To nie zgodne z uchwałą PZPN. Głos w całej sprawie zabrał prowadzący program, Krzysztof Stanowski.

„Ja w Arce Gdynia pełnię funkcję dyrektora sportowego” – w ten sposób o swojej roli w Arce Gdynia opowiedział Jarosław Kołakowski w programie „Stan Futbolu”. W mediach społecznościowych zawrzało. Swoje stanowisko przedstawił m.in. dziennikarz „Przeglądu Sportowego” Maciej Wąsowski. Przyznał on, że jest zdumiony faktem, iż menedżer piłkarski przyznał wprost, że łamie uchwałę PZPN.

„Właśnie Pan Kołakowski w Stanie Futbolu przyznał, że jest dyrektorem sportowym Arki i jednocześnie jest aktywnym menedżerem piłkarskim (!). Sam to powiedział. PZPN na to pozwala? Patologia” – napisał Wąsowski na Twitterze.

Po fali krytyki, która spadła na Kołakowskiego głos zabrał prowadzący program, Krzysztof Stanowski. Popularny „Stano” zamieścił na Twitterze wpis, w którym sprostował wypowiedź menedżera piłkarskiego.

Afera po „Stanie Futbolu” z udziałem Kołakowskiego. Stanowski tłumaczy, o co chodziło

„Widzę, że nie dla wszystkich wybrzmiało to wystarczająco: Kołakowski sprecyzował w programie (a po programie jeszcze ja i Mateusz Rokuszewski robiliśmy duży wywiad, także o tym), że ma umowę na doradztwo ze swoim synem, a nie kontrakt dyrektora sportowego” – napisał Stanowski na swoim profilu społecznościowym.

„Jeśli ktoś wierzy, że tak wytrawny gracz wyłożyłby się na czymś tak prostym, to podziwiam naiwność” – dodał w kolejnym wpisie zamieszczonym na łamach Twittera.

„Od razu brzmiało to jakby był pewny, że ma umowę skonstruowaną zgodnie z prawem i regułami. Choć Roki wytoczył sporo fajnych argumentów, ale wiadomo że Panu Jarkowi trudno powiedzieć, że jego sytuacja może wzbudzać wątpliwości z swojego punktu widzenia” – napisał inny dziennikarz piłkarski, Damian Czyżak.