Długi Kamila Durczoka. Nie zapłacił pracownikowi, ten zmarł

Kamil Durczok to były dziennikarz takich stacji telewizyjnych jak TVP, TVN i Polsat. Sąd podjął w jego sprawie zaskakującą decyzję.
Kamil Durczok/ screen YouTube

Kamil Durczok ma długi. Były gwiazdor TVN – co ujawniły właśnie media – nie płacił swoim pracownikom całymi miesiącami. Jeden z oszukanych przez niego mężczyzn zmarł w ubiegłym roku. Tłumaczenia dziennikarza oburzają rodzinę zmarłego. 

Między innymi w serwisie o2.pl czytamy o skandalicznym zachowaniu Kamila Durczoka wobec – niestety już zmarłego – pracownika lokalnego portalu, którym znany dziennikarz zarządzał. 

Kamil Durczok – długi, których już nie uda się spłacić 

Jak się okazało, Durczok jest winien pieniądze większej liczbie byłych pracowników portalu Silesion, którym zarządzał. Jednak media opisują dziś najbardziej oburzającą historię człowieka, który wypłaty zarobionych pieniędzy się nie doczekał. 

Jakiś czas temu Kamil Durczok rozwijał własny portal silesion.pl. Jednym z jego pracowników był Robert Bryniak, który w chwili podjęcia współpracy z dziennikarzem TVN-u miał 23 lata – podaje o2.

Jak czytamy w medialnych publikacjach, Robert rozpoczął płatny staż u Durczoka w listopadzie 2018 roku. Jednakże od samego początku był problem z wypłatą wynagrodzeń. Chłopak jakoś to znosił, aż do momentu, gdy poważnie zachorował. Niestety zdiagnozowano u niego złośliwego chłoniaka, którego ewentualne leczenie – jak to w przypadku nowotworów – byłoby bardzo kosztowne. Wówczas Robert napisał SMS-a do Kamila Durczoka. Brzmiał on następująco: 

Hej Kamilu, Robert Bryniak z tej strony. Pracowałem dla Ciebie przez trzy miesiące i nie zapłaciłeś mi za nie. Jest teraz świetna okazja, byś tę zaległość nadrobił, bowiem jestem właśnie po rozmowie z moim hematologiem i po trepanobiopsji wiemy już na 100 proc., że mam chłoniaka. Każde pieniądze mi się przydadzą, a zwłaszcza te, na które sobie zapracowałem”.

Robert Bryniak nie doczekał się swoich pieniędzy

Mój syn nie mógł się doprosić o swoje ciężko zarobione pieniądze. Robert pracował w Silesion.pl przez trzy miesiące i otrzymał jedynie 400 zł wynagrodzenia. To były pieniądze za listopad – wyjawiła jego matka Małgorzata Szczykutowicz-Bryniak, cytowana przez „Fakt”.

Kamil Durczok, w rozmowie z „Faktem” odpiera zarzuty. Twierdzi ponadto, że próbował pomóc Robertowi w trudnej sytuacji. 

– Osobiście przeszedłem długą i ciężką chorobę nowotworową. Przez wiele miesięcy zmagałem się z wyjątkowo złośliwą odmianą raka. Przypisywanie mi złych intencji bądź braku współczucia uważam za wyraz żalu, całkowicie zrozumiałego wobec tragedii, jaka dotknęła rodziców Zmarłego. Jednocześnie zapewniam, że w tak trudnej, bankrutującej sytuacji firmy, nie byłem w stanie zrobić nic więcej. Wielokrotnie oferowałem choremu pomoc w indywidualnym leczeniu, ale p. Bryniak konsekwentnie odmawiał takiej pomocy, domagając się wyłącznie pieniędzy. Rodzinie i bliskim składam wyrazy współczucia, mając świadomość, że w tej sytuacji, blisko 2 lata temu, zrobiłem co w mojej mocy – tłumaczy w swoim oświadczeniu Durczok. 

Rodzina chłopaka jest wręcz zszokowana. Krewni zmarłego w czerwcu 2020 roku Roberta nie mogą uwierzyć, że Kamil Durczok nie ma na tyle honoru, by przyznać się do błędu.