Podbeskidzie znów pokonało faworyta! Stal z nożem na gardle

PKO BP Ekstraklasa Podbeskidzie Górnik Zabrze

W 16. kolejce PKO BP Ekstraklasy Podbeskidzie Bielsko-Biała sprawiło kolejną niespodziankę. Przed tygodniem ekipa ze Śląska sensacyjnie ograła na wyjeździe Legię Warszawa. Dziś wyższość Górali musiał uznać zabrzański Górnik. 

Jesień Podbeskidzie kończyło w fatalnym położeniu. Będąc na ostatnim miejscu, tracili aż 4 punkty do przedostatniej PGE Stali Mielec. Po wznowieniu rozgrywek szybko udało im się jednak wyjść z opresji. Właśnie wykorzystali bowiem fakt, że mielecka Stal znów nie wygrała i wygrzebali się ze strefy spadkowej. 

Co prawda w poniedziałek ekipa z Mielca może znów wyprzedzić Podbeskidzie, ale tylko wtedy, gdy co najmniej zremisuje z Wisłą Płock. A ta – jak wiadomo – jest bardzo niewygodnym rywalem. Potrafi z każdym przegrać, ale i z każdym wygrać. Z perspektywy mielczan – co oczywiste – najlepiej byłoby wygrać. W przypadku porażki biało-niebiescy mogą „zadomowić się” w strefie spadkowej. Tym bardziej, że w następnej kolejce czeka ich ciężki wyjazd do Zabrza. 

PKO BP Ekstraklasa: Podbeskidzie – Górnik Zabrze 2-1

Górnikiem wstrząsnął ostatni kwadrans. Goście prowadzili po golu Michała Koja (10 min.) aż do 79. minuty. K0ńcowka należała jednak zdecydowanie do miejscowych. 

Gospodarze w drugiej części spotkania zmarnowali kilka lepszych lub gorszych sytuacji na zdobycie gola. W końcu jednak dopięli swego i to z nawiązką. Wszystko za sprawą nieprawdopodobnej końcówki w wykonaniu Kamila Bilińskiego. W 79. minucie spotkania napastnik Podbeskidzia wywalczył rzut karny w starciu z Erikiem Janżą, po czym „na raty” go wykorzystał. Pierwsze uderzenie Bilińskiego odbił Chudy, ale przy dobitce z najbliższej odległości nie mógł już nic zrobić.

Było 1:1. Ale gospodarze tego starcia nie chcieli zadowolić się jednym punktem – zwłaszcza, że walczą o pozostanie w lidze. 

W pole karne Górnika dośrodkował z narożnika boiska Karol Danielak. Tam na piłkę czekał już wspominany Biliński, który urwał się spod opieka Daniela Ściślaka. Perfekcyjnym uderzeniem głową nie dał szans Marinowi Chudemu i zapewnił swojej drużynie 3 punkty.